Witam wszystkich. Będzie trochę o życiu, codzienności i szyciu, czyli mojej odskoczni od wszystkiego co smutne. Zapraszam.

niedziela, 19 października 2014

:/

Witam, 
postanowiłam dać znak życia. 
Gdyby ktoś był ciekaw co u nas, to można powiedzieć, że lepiej. 
Mąż pracuje, no i na tym poprzestanę, bo mam wrażenie, że w każdej chwili coś może  się zmienić. 
Wiem, że każdy może być w podonej sytuacji, ale ten strach pewnie nie szybko mnie opuści. 
W życiu niczego nie możemy być pewni. :( 

Ostatnio nic nie szyję, maszyna schowana. 
Nie mam czasu, zostałam teraz sama z dziećmi. Milenka oczekuje 100% uwagi.
Kuba ma kłopoty w szkole ze skupieniem się na pracy, no i to co ma robić w szkole przynosi do domu.
Także ilość obowiązków w ostatnim czasie mnie przerasta. 

Jednak jesteśmy zdrowi. Żyjemy i walczymy...
każdego dnia zaczynamy od nowa i mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej.
 buziaki!!!!

 

piątek, 12 września 2014

Malowanie...

Ostatnie tygodnie sierpnia upłynęły mi pracowicie. Kompletowanie wyprawki szkolnej, porządki, załatwianie urzędowych spraw. Jednym słowem zajęłam się zaległościami. 
Wiadomo, że jak dziecko idzie do szkoły to czasu jest mniej. 
Do sukcesów zaliczam fakt, iż najtańszą farbą z pigmentem udało nam się pomalować ścianę przy łóżku Kuby. 
Malowana 2lata temu i zdewastowana przez Milenkę wyglądała tragicznie. 
Bardzo mnie denerwowała jej brzydota. Zabraliśmy się za nią, choć nie było tego w planie ze względu na deficyt finansowy. 






Kolor słoneczna żółć. Naklejki zakupione z wyprzedaży Reala, przez moją siostrę, 1zł za komplet. Były 3komplety.  Dziękuję!
Może nie jest najładniej. Mnie wystarczy, że jest czysto. 
Wiem, że nie jedna zdolna osoba urządziłaby ich kąt dużo ładniej. 
Może mogłabym coś uszyć, może zrobić jakieś dekoracje. 
Nie mam jednak zupełnie wizji, ani głowy do tego. 
W sumie z łóżeczkiem przy szafie i Kuby łóżkiem na środku remont sobie spokojnie trwał 3dni. 
Pierwszy raz mi się nie spieszyło.
W życiu są ważniejsze rzeczy  niż pośpiech,
czyż nie? ;)

buziaki!





wtorek, 2 września 2014

czas leci... już wrzesień

W końcu nadszedł wrzesień. 
Wakacje nieubłaganie się skończyły. Odkąd zakończyłam edukację nie odczuwałam takiego stresu związanego ze szkołą. Widmo zaczęcia szkolnej edukacji wisi nad dziećmi a czas leci szybko. Efekt jest taki, że mój syn, już siedmiolatek, poszedł do pierwszej klasy :((( 
eh...
a było tak pięknie...
bez budzika rano, bo budziło to dziecko, które wcześniej wstało
bez pośpiechu, że trzeba pójść na czas i zdążyć na czas odebrać pociechę
bez stresu
piękne słońce, czasem aż za pięknie grzało
żyliśmy sobie z dnia na dzień











 Najpierw Kuba miał urodziny, 
potem Milenka skończyła półtora roczku :) 
Życie z dziećmi to prawdziwa przygoda przynosi różne chwile. 
Nie mogę się napatrzeć na moje dzieci. Jakie są duże, mądre i zaskakujące.
 Czasem trochę podobne a jednak całkiem różne. 
Ciekawe, jak podzielili się zamiłowaniem do zwierząt :) 
Kuba miał psią kolekcję a Mila kocha kotki. 
Ma jedną sztukę, którą zabiera na spacer, śpi z nią , wozi w wózku dla lal oraz głaszcze. 
Rudy kot, po Kubie okazał się bardzo cenny :)
Wszystko co z kotkiem jest od razu zauważone i najlepsze. 
 Oprócz tego u nas bez zmian. 
Tkwimy w zawieszeniu. Przez całe wakacje nic nie uszyłam. 
Maszyna schowana w walizce stoi sobie smutno i podziela moją niemoc.
Najchętniej przespałabym zimę jak miś, pod kołdrą.  Może obudziłabym się w lepszej sytuacji niż obecnie. 
 Wszystkim, którzy o nas pamiętają dziękuję. 
W szczególności Monice z bloga http://domzakoncemswiata.blogspot.com/
Dziękuję!

buziaki!



niedziela, 17 sierpnia 2014

nasze lody na patyku

Przypomniałam sobie, że gdzieś w domu mam patyczki, które wbijało się do Danonków.
 Przyniosłam trochę miodu od mamy i zrobiłam lody jogurtowo jagodowe :D




Przepis podałam poprzednio. 
Wyszyły pysznie :D

buziaki!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Domowe lody na patyku :)

Robiłyście kiedyś domowe lody na patyku??
Okazuje się, że za niewielką cenę można zrobić pyszne i zdrowe lody. Mogą być jogurtowe albo z soku owocowego z owocami :D
Foremki do kupienia np. w Ikea cena ok 9zł :)

Pomysł świetny jak dla mnie. :D 
Przepis  na świetne  jogurtowe lody możecie znaleźć TU KLIK !!!!!!!!!!!!! :) 
lub sorbetowe:


SMACZNEGO :D 
BUZIAKI!
 
 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Pollena Savona czyli płyny K i Bambi :)

Pamiętacie płyn K?? 
Kiedy byłam mała na pewno stał u nas jakiś płyn K ale nie wiem jaki :) 
Pamiętam tę wielką literę K :)
Okazuje się, że płyn K jest produktem firmy Pollena Savona
 Zdziwiłam się nieco, że to firma produkująca również szampon Familijny i szampon dla dzieci Bambi. Czy on się kiedyś nie nazywał Bambino, może ktoś pamięta?  ;)
Płyn do płukania K odkryłam dzięki dziewczynie z YT Inezmij, która polecała go.
 Cena 3,50zł akurat trafiłam w Lewiatanie, którego mam pod domem. Kupiłam i jestem bardzo z niego zadowolona :)
 Jest gęsty, fajnie pachnie i zmiękcza. Dla mnie super.
Nie wiedziałam, że produktów K jest więcej  aż trafiłam na płyny do zmywania K w Kauflandzie :).

 Cena 2,50zł i jestem bardzo zadowolona. Używam zielonego, świetnie pachnie, super zmywa a naczynia skrzypią i cudnie spływa z nich woda. 
Po wypróbowaniu płynu do zmywania poszukałam go w necie i okazuje się, że Pollena Savona ma całą gamę produktów. W tym właśnie Bambi. Zakupiłam więc szampon dla dzieci. 
 Cena również 2,50zł. Ten sam zapach tylko inna butelka. Takim szamponem myła mi włosy moja mama. 
Po umyciu włosy też nim pachną. Myślę, że poprawili skład bo jest na nim napisane, że ułatwia rozczesywanie i potwierdzam, małej nie robi się pudel :)
W Kauflandzie widziałam więcej produktów Bambi. 
Wszystkie serdecznie polecam. Gdyby nie filmik Justyny nawet nie sięgnęłabym po nie a byłoby szkoda. 
Jedynym minusem jest to, że Pollena Savona ma tak wiele produktów otrzymujących wyróżnienia za jakość, a nie są one powszechnie dostępne. Dlaczego?
Nie wiemy o ich istnieniu a są Polskie i świetniej jakości. 
Za to w sklepach uginają się półki od zagranicznych produktów. 

Zapraszam na stronę Pollena Savona. 
Czy nie mielibyście ochoty umyć włosów takim szamponem?


 Ja mam :) jeśli spotkam na pewno kupię. :)
Zapraszam też na kanał Justyny - INEZMIJ
Właśnie zbierała się do porodu, więc można zobaczyć co pakowała do szpitala dla siebie i malutkiej Niny. :)

buziaki!

PS. post nie jest sponsorowany, napisałam go gdyż chciałam polecić fajne produkty;)
  



środa, 25 czerwca 2014

Dryfuję...

To absurdalne. Czy tylko ja tak mam?
Kiedy jest mi naprawdę ciężko zawieszam się, robię coś ale moja głowa myśli o czymś..
No właśnie. Im gorsze samopoczucie tym gorsze wspomnienia. :(
Przenoszę się wstecz i znów siedzę na ginekologii a łzy kapią mi na nogi. Nie ma serca, diagnoza puste jajo płodowe. Potem znów trzymam dziadka za rękę, żegnamy się i wiem, że następnego dnia umrze. Śnił mi się niedawno. Znów trzymał mnie za rękę i pytał czemu tak płaczę.
Myślę o Ani. Śliczna i mądra dziewczyna, poznałam ją na praktykach w banku. Ona robiła staż, lada chwila miała wychodzić za mąż. Można powiedzieć, że punkt życiowy jak z bajki. Niestety, zginęła w wypadku samochodowym.
Myślę o Mateuszku, chłopcu z naszej rodziny, który się zaczadził w pożarze dwa lata temu. Żal mi jego rodziców i brata, tęsknią za nim.

Dryfuję... a tu Milenka pcha mi się na kolana.
Dobrze, że po burzy wychodzi też słońce.


ps: moja Siostra powiedziała mi niedawno, że mogę nazwać moje dziecko. Po to aby czekając na nas u Pana Boga wiedziało jak ma na imię. To imię zapisujemy w naszym sercu i wystarczy. Ja nie znam płci, więc wybrałam Franciszek/Franciszka. Myślę, że to był chłopiec, we wrześniu kończyłby 3lata.
Imię  pomaga choć czas nie zagoi takiej rany.

buziaki!